Tesla chciała sprzedawać deski surfingowe za 5,5 tys. Rozeszły się w mig

Tesla to nie tylko samochody. Ponieważ to jedna z najgorętszych obecnie marek świata, nie dziwi, że powstaje mnóstwo gadżetów sygnowanych logo ukochanego dziecka Elona Muska. Na przykład… deski surfingowe. Deski miały kosmiczną cenę, ale szybko się rozeszły. Kto je kupił, zrobił świetny interes.


Deska Tesli? Po co to komu – można spytać. Cóż, amerykański producent aut elektrycznych wypuścił limitowaną serię takich desek pod koniec lipca. Fakt, wyglądały nieźle, designersko. Ale kosztowały swoje – 1,5 tys. dol., zatem sporo ponad 5,5 tys. zł. Ale cóż, marka Muska ma siłę przyciągania. 200 sztuk produktu wyprzedano w zaledwie jeden dzień. Był to produkt przeznaczony przede wszystkim dla posiadaczy aut marki – na przykład modeli S, X czy 3. Barwa desek pasowała bowiem do kolorów lakieru tych modeli. Oczywiście zapewne nie tylko taka klientela decydowała się na deski Tesli.

Deska Tesli to świetny interes

Każdy szczęściarz, który zdążył kupić deskę surfingową znanej marki, zrobił całkiem niezły biznes. Rzadki gadżet, jak się okazało, jest bardzo pożądany na rynku wtórnym. Serwisy podają, że na niektórych portalach aukcyjnych można znaleźć deski w cenie nawet 6,5 tys. dolarów. Natomiast cena 5 tys. za deskę z drugiej rki nikogo już tam nie szokuje.

Co ciekawe, deska Tesli tak naprawdę nie jest wcale do końca produkcją Tesli. Amerykańskie serwisy podają, że aż 80 proc. produkcji wzięła na siebie firma Lost Surfboards. Tesla natomiast dodaje tylko logo i oryginalną farbę. Co z tego – można skwitować, to kolejny dowód na to, jak Musk potrafi robić pieniądze…

Swoją drogą, Tesla sprzedaje znacznie więcej gadżetów niż tylko deski, ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Czytaj też: Honda przygotowała najszybszą na świecie kosiarkę

Przeczytaj też...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *